Katagoria: Recenzje, opublikowano 8 lat temu.

Recenzja astronoma Leszka Błaszkiewicza


 

„2012: gniew ojca” Tadeusza Meszko jest pozycją unikalną o tyle, że dosyć trudno zakwalifikować ją do konkretnego nurtu. Niby jest to książka akcji, w której występują terroryści, agenci, a nawet prezydent USA, w której opisane są ciekawe miejsca, jednak nie jest nastawiona tylko na akcję. Niby jest to książka katastroficzna, bo już sam tytuł to sugeruje, ale nie jest to przedstawianie wyłącznie futurystycznych i pełnych dynamizmu wizji katastrof. Dostajemy też porcję fantastyki, bo Autor daje nam na kartach wizje sterowania pogoda znacznie bardziej wymyślne od zasiewania chmur jodkiem srebra. Mamy wiec przed sobą tekst, który stoi na granicy klasycznych gatunków i powoduje, ze czytelnik może być nieco zmieszany na początku, zanim wciągnie go przyspieszający i precyzyjnie przez Autora sterowany ciąg zdarzeń. Najmocniejszą jednak stroną książki jest fakt, że Autor stara się wprowadzać Czytelnika w bardzo trudny świat z pogranicza heliofizyki i fizyki atmosfery Ziemi, szczególnie jonosfery i magnetosfery. Na kartach powieści możemy dowiedzieć się jak cienka jest granica, która chroni nas przed zabójczym działaniem Słońca, jak potężnym i nieobliczalnym źródłem energii może być nasza dzienna gwiazda, postrzegana najczęściej przez pryzmat jej życiodajnej siły podtrzymującej istnienie życia na Ziemi i nas samych. Informacje są klarowne nawet dla nieprzygotowanego czytelnika i warto nadmienić, że w wymienionych przed momentem tematach Tadeusz Meszko nie fantazjuje, a dzieli się poprzez dialogi i opisy rzeczywistą, rozległą wiedzą.

W pierwszym tomie zostajemy wprowadzeni w wir intryg wynikających z zupełnie niezrozumiałych dla kultury zachodu ambicji, których celem ma być zamach w skali dotąd nie spotykanej. Czyli nic ponad nasze życiowe doświadczenia budowane medialnymi relacjami. Ale okazuje się, że te czysto ludzkie groźby, atrakcyjnie zilustrowane, są niczym wobec, niestety bardzo często ignorowanych doniesień, związanych z kosmiczną pogodą.

W całość wpleciona jest też, wyciągana przy różnych okazjach na światło dzienne, wizja końca świata. Autor nie poprzestaje jednak na rzuceniu kilku naiwnych sloganów i informacji rodem z tabloidów, lecz bardzo rzetelnie nakreśla nam genezę tych faktów i pojęć, które są sprawcami paniki odczuwanej już dziś przez niektórych na hasła: kalendarz aztecki czy też grudzień 2012.

Kolejny tom przyniesie z pewnością zamknięcie wielu wątków, a szczególnie tych, jakże ponuro nakreślających wizję najbliższej przyszłości.
Książka ma wiele zalet czysto pisarskich oraz edukacyjnych, jednakże jedna z jej zalet jest w tej chwili, na końcu mojej zachęty, godna przywołania. Nie trzeba czekać aż do bliżej nieokreślonej przyszłości by sprawdzić czy Tadeusz Meszko to TYLKO pisarz i człowiek wszechstronnie wykształcony, czy tez jest on wizjonerem. Już bowiem za 3 lata będzie można przekonać się, na ile treść zgodzi się z rzeczywistością, zarówno w kwestii kosmicznej pogody, jak i proroctw o końcu świata.

Osobiście, tak jak chyba każdy z czytelników wolałbym, by powieść „2012: gniew ojca” została mi w pamięci wyłącznie jako dobra rozrywka.

Leszek Błaszkiewicz pracuje na Wydziale Matematyki i Informatyki na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie.

Zobacz stronę domową Leszka Błaszkiewicza

 

 

2012: gniew ojca

2012: gniew ojca

Na dacie 21 grudnia 2012 roku kończy się kalendarz Majów. Dla wielu ludzi oznacza to jedno – datę końca świata. Powstają liczne proroctwa, z których najsłynniejsze jest Proroctwo Oriona – wizja Patricka Geryla, mówiąca o zmianie biegunów Ziemi.

Książka do kupienia w księgarni autorskiej

 

Podobne wpisy


Słowa kluczowe: , , , , , , ,

Licznik: 243


 
Share This