Katagoria: Wywiady, opublikowano 8 lat temu.

Wywiad w „Trzynastym schronie”


 

Sajdon: Dwa dni po premierze Pana książki na ekrany polskich kin wchodzi film Emmericha o bardzo podobnym tytule „2012”. Jakie są powiązania między książką a filmem?

Nad książką ostro zacząłem pracować w maju 2006 roku, kiedy jeszcze nie było żadnych informacji, że powstanie podobny film, ani tym bardziej nazwiska reżysera czy obsada, bo scenariusz mógł już ktoś pisać.
W pierwszej wersji też myślałem o scenariuszu, choćby dlatego, że z wykształcenia jestem operatorem filmowym (Uniwersytet śląski, Wydział Radia i Telewizji, moi nauczyciele to Krzysztof Winiewicz – autor zdjęć choćby do „Zezowatego szczęścia”, Bohdan Dziworski, znany dokumentalista, reżyser, późniejszy dziekan Wydziału, i wielu, naprawdę wielu innych, znanych osób).

Jednak dość szybko przekonałem się, że musiałby to być film wysokobudżetowy, a taki nie można być zrobić w Polsce, a jedynie w USA czy jakieś międzynarodowej koprodukcji. Wejście na ten rynek, zwłaszcza w branży filmowej, jest bardzo utrudnione, chociażby przez związki zawodowe.

Zdecydowałem się więc porzucić myśl o filmie i napisać powieść, ale to inny styl pisania i zamiast planowanego czasu pracy na rok i około 20 arkuszy autorskich (około 400 stron objętości) – wyszło o wiele więcej, trwało o wiele dłużej… Przez rok zbierałem materiały, układałem konstrukcję, szukałem bohaterów. Dopiero po roku odważyłem się napisać pierwsze słowa… i piszę je do dzisiaj, chociaż minęło już dwa i pół roku. W tej chwili pracuję nad finałem 2 tomu, gdzieś z miesiąc pracy, a objętość wzrosła do 50 arkuszy.

Podejrzewam (bo film znam jedynie ze streszczenia, chociaż moi bohaterowie wspominają o nim), że jedyna zbieżność z filmem to sam 2012 rok i proroctwo Majów. Z tym, że u mnie jest to wątek drugoplanowy, w kontrze do obaw głównego bohatera aktywnością słoneczną, obok działań ludzkich, by zniszczyć świat – a w filmie pewnie wiodący. O dalszych powiązaniach czy różnicach, trudno mi się wypowiadać: raz, że nie znam filmu; dwa, że nie chcę zdradzać szczegółów fabuły, a zwłaszcza drugiego tomu.

Sajdon: A co z podobną datą premiery książki i filmu?

Tutaj się przyznaję, że data premiery książki została wybrana świadomie. Głownie, z powodu daty premiery filmowej, lecz także z tej przyczyny, że chciałem, by pierwszy tom ukazał się w tym roku. Wszak do 2012 roku zostały już tylko trzy lata! Tak więc, gdyby nie było filmu – książka i tak pojawiła by się na rynku. Może na początku grudnia…

Sajdon: Jak odnosi się Pan do wizji apokalipsy przedstawionej w książce?

[ze śmiechem] Czuję podziw dla ogromu potęgi natury, lecz wysilam umysł, by znaleźć sposób na pokonanie naznaczonego.
Chociaż powieść wykorzystuje motywy katastroficzne, to moim zamiarem nie jest straszenie. Postarałem się o zróżnicowanie poglądów bohaterów – i na kartach powieści toczą oni debaty na ten temat. Czytelnik odnajdzie w książce sporą porcję wiadomości naukowych, na podstawie których będzie mógł wyrobić sobie własny pogląd.
Finału książki nie mogę zdradzić, czytelnik będzie musiał poczekać do stycznia przyszłego roku, gdy ukaże się drugi tom powieści „Dzieci Boga”, lecz już teraz mogę powiedzieć, że może być źle. I to niekoniecznie w 2012 roku. Równie dobrze za miesiąc, a może dopiero za pięć lat.

Sajdon: Dlaczego bohaterowie nie są z Polski tylko „zagraniczni”?

Ponieważ jest to kraj, w którym życie każdego obywatela jest związane z technologią kosmiczną. To stamtąd wydawane są codzienne komunikaty o pogodzie kosmicznej, w NASA jest centrala stacji kosmicznej ISS, kraj ten ma najwięcej satelitów na orbicie. A z drugie strony, kontynent ten doświadczył największych katastrof wywołanych aktywnością słoneczną, jak chociażby podczas burzy słonecznej w 1989 roku w kanadyjskim Quebec. Ponadto USA będzie również areną wyborów prezydenckich, co jest jednym z wiodących tematów powieści. Wybór był więc logiczny, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że zależało mi na pokazaniu z bliska przemysłu kosmicznego, agencji pilnującej słonecznej pogody i wyborów prezydenckich od kuchni.

Lecz w powieści dwoje, z trojga głównych bohaterów, ma polskie korzenie. Maria Valevska, chociaż urodziła się w USA, jest córkę polskich „solidarnościowych” imigrantów, a Robert Hamilton wychował i kształcił się w Polsce.
I, po ostatnie, kraj ten prowadzi wojny, udzielając sobie prawa do decyzji, które państwo jest „złe”, a które im nie przeszkadza – gdyż tak rozumiem tę politykę. A wątek sensacyjny jest równie istotny w powieści, jak popularno-naukowy.

A jak dokładnie przyjrzymy się niektórym postaciom drugoplanowym, to zauważymy u nich cechy osób znanych nam z polskiej sceny politycznej.

Sajdon: Pana książka dotyczy USA. Czy mieszkając w Polsce mamy się czego obawiać?

Zwracam uwagę na zaciemnienia w Polsce na początku października. Stan sieci energetycznych, nie tylko w Polsce, jest fatalny, a zapotrzebowanie na energię powoduje, że każde wyłączenie, to katastrofa, zagrażająca nawet życiu ludzi. W przypadku wyrzutu koronalnego na słońcu nie będzie tak łatwo i szybko dokonać napraw. Nie wystarczy wysłanie ekip remontowych, by powiązali przerwane linie przesyłowe. Zniszczeniu ulegną kluczowe węzły systemu – stacje transformatorowe. Trzeba będzie wyprodukować nowe. A tego nie zrobi się w kilka dni czy nawet tygodni. Być może czeka nas wielomiesięczne egzystowanie bez prądu. W raporcie Narodowej Akademi Nauki [National Academy of Sciences Report on Severe Space Weather and the Vulnerability of US Electric Power Grid] mówi się, że w ciągu półtorej minuty zniszczeniu może ulec 130 kluczowych dla energetyki transformatorów na terenie USA, pozbawiając prądu 130 milionów amerykanów.

Ponadto często nie zdajemy sobie sprawy, jak nasze życie codzienne jest związane z sektorem kosmicznym. A satelity są najbardziej narażone na pogodę kosmiczną, gdyż poruszają się w obcym środowisku. Utrata telefonii satelitarnej, programów telewizyjnych czy radiowych przekazywanych za pomocą satelity, to jedynie konieczność rezygnacji z pewnych luksusów, bez których można żyć. Lecz utrata systemy globalnej nawigacji satelitarnej dotknie już branżę transportową. A to już brak produktów w sklepach, chaos na lotniskach, zakorkowane szlaki wodne.

Przykłady można mnożyć. Rolnicy w Unii Europejskiej dostają dofinansowanie, na podstawie obliczenia powierzchni zasianych areałów – otrzymywanych drogą satelitarną. Szybka reakcja rządów na kataklizmy trzęsienia ziemi, powodzi, pożarów – jest możliwa dzięki zdjęciom zagrożonych regionów z satelitów.

Wywiad opublikowany na stronach „Trzynastego schronu”

 

2012: gniew ojca

2012: gniew ojca

Na dacie 21 grudnia 2012 roku kończy się kalendarz Majów. Dla wielu ludzi oznacza to jedno – datę końca świata. Powstają liczne proroctwa, z których najsłynniejsze jest Proroctwo Oriona – wizja Patricka Geryla, mówiąca o zmianie biegunów Ziemi.

Książka do kupienia w księgarni autorskiej

 

Podobne wpisy


Słowa kluczowe: , , , , , , , , ,

Licznik: 534

Prześlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


 
Share This